Start JUTROBill z Tokio Hotel pl Bill Tokio Hotel zdjęcia Bill Tom Gustav Georg Bill Tokio Hotel Bill von tokiohotel biografĂ­a de Bill Gates Bill McCollum Bill Th Bill Sharman Bill Parker poronienie samoistne przy konflikcie
Rossignol Zenith Z72 X Basalt Axium 110S TPI2 10/11
krakow malenka calusna zakochac sie i brac juz
spolszczenie alcatel
sepsa u zolnierzy
 

JUTRO

Temat: Prawdziwi fani
Hey! Jestem tu nowa i nie przeczytałam wszystkich komentarzy, ale chcę przedstawić swoją opinię.
Przede wszystkim należy się zastanowić, czy lubi się Tokio Hotel czy bliźniaków Kaulitz, bo to już zasadnicza różnica. Prawdziwa fanka TH nie powinna zwracać najmniejszej uwagi na to, jaką akurat Bill ma fryzurę. Wiele osób nie słucha już ich muzyki tylko dlatego, że wokalista nie ma mangi. Z całym szacunkiem, ale dla mnie chore jest, jak co druga 12-latka krzyczy, że kocha któregoś bliźniaka. No a już maxymalnym przegięciem jest, kiedy dziewczyny mówią im, że nie mogą bez nich żyć. No proszę! Jak oni muszą się wtedy czuć? Przecież pewnie boją się, żeby jakiejś do głowy nie przyszło samobójstwa popełnić. Pseudofanki, które lecą na ich kasę to też częste zjawisko. Ciekawe, jak zareagowałyby na chłopaków, gdyby nie byli sławni. Ludzie są okrutni pod tym względem. Na koniec może się powtórzę, ale uważam, że prawdziwym fanem zespołu Tokio Hotel jest ten, kto lubi ich muzykę - "miłość" do bliźniaków powinna być nieistotnym dodatkiem.
Źródło: thpoland.fora.pl/a/a,61.html



Temat: O wyższości autora nad treścią...
Bez zbędnej skromności. Osiągnęłam upragniony kształt, wygląd może być jednak nienajlepszy.
Dedykuje tym, którzy nie oceniają opowiadania po nicku autora. I tym, którzy nigdy się nie dowiedzą kim jestem.


Usiadł do komputera.
Pierwszy raz od dłuższego czasu mógł pozwolić sobie na tego typu rozrywkę.
Jego życie było bowiem rozdarte pomiędzy koncertami, rozdawaniem autografów i wywiadami.
Za nie – za to życie artysty, sprzedał całego siebie.
Wypracował sobie pozycję, tracąc przy tym niepowtarzalną okazję zostania zwykłym człowiekiem. Dlatego, gdy tylko w przerwach między przyjemnościami-obowiązkami udało mu się choć na chwilę włączyć komputer i zajrzeć do internetu czuł się jak gdyby właśnie dostał wymarzony, gwiazdkowy prezent.
Teraz też tak było.
Przeglądał forum swojego fanklubu, nie poświęcając zbytniej uwagi żadnemu z tematów.
Doskonale wiedział co znajdzie w każdym z nich. Fanki z całego świata rozpisywały się na temat jego nowej fryzury, tatuażu, czy też wyznawały po raz kolejny swoją platoniczną miłość. Czasem zdarzały się też opinie antyfanów, którzy szczycili się swoją nienawiścią do zespołu i obnosili się tym przy każdej okazji.
Sam właściwie nie wiedział, dlaczego jeszcze tu wchodzi, ale panująca tu monotonia zaczęła powoli uzależniać.

Swoje zdanie mógł wyrażać jawnie tylko w specjalnie przeznaczonym do tego dziale. Nikt nie mógł go skomentować, no chyba, że w osobnym temacie.
Nagle zdał sobie sprawę, że dawno się nie wypowiadał. Nie mogąc znaleźć żadnej sensownej informacji, którą mógłby się podzielić z fanami; doszedł do wniosku, że napisze opowiadanie. Pisał w końcu teksty piosenek, więc taka krótka forma literacka nie powinna być dla niego problemem.
Napisane na szybko kilka linijek prezentowało się w jego mniemaniu wystarczająco dobrze, ażeby je umieścić.

„ Pewnego deszczowego dnia Ann i Georg poszli na spacer. Na spacerze padał deszcz.
Ann rzuciła się w ramiona Georga i uszczypnęła go w policzek, a on ją pocałował. Zmokli na deszczu, więc poszli do domu, a tam...”

Już po godzinie na forum pojawiło się 10 nowych wątków, a w każdym po 200 postów.
Wielbicielki z całego świata rozpisywały się nad geniuszem jego umysłu i niesamowitym talentem twórczym. Chwaliły, wynosiły ponad sławnych pisarzy i polecały wydanie książki.

Bill Kaulitz uśmiechnął się pod nosem. Był tak pewny swojej wielkości...Pewnością siebie mógłby zabijać. Z jego rąk wyszło dzieło stulecia...

*****

Drobniutka blondynka wystukiwała na klawiaturze sobie tylko znany rytm.
Choć nie pałała dziką miłością do Tokio Hotel, spędzała na tym forum większość swojego czasu. Wertowała wszystkie tematy i z zapałem pochłaniała opowiadania. Nigdy nie komentowała, nigdy nie pisała – bała narazić się na śmieszność.
W internecie była nikim. Prywatnie wielu ją znało. W swoim błękitnym zeszyciku od lat pisywała piękne i niebanalne historię.
Czasami ukazywały się one w jakiejś gazecie, co jednak nie przyniosło jej ogólnoświatowego rozgłosu. Była zwykłą i nadzwyczaj skromną nastolatką. Pozytywne komentarze na swój temat zawsze puszczał mimo uszu, natomiast krytykę chowała do serca. Nigdy się nie wywyższała i nie uważała się za lepszą. Mogłaby się utopić we własnym samokrytycyzmie.
Ściskając w dłoni błękitny zeszyt zdecydowała się oddać swą pracę do oceny. Przekonana o jej głębszym sensie liczyła się z każdą opinią.

„Próbowałam wszystkiego, ale jestem bezradna. Nie potrafię uleczyć tej głębokiej rany na twojej psychice. Może uleczy ją czas… A może pozostanie na zawsze…
Królewiczu, nie chcę tego robić,…ale muszę.
Zostawiam cię, żebyś kiedyś mógł do mnie powrócić…
Wszystko kiedyś wraca…
Bo życie jest jak bumerang” *

Po godzinie opinii było już dziesięć. Każda pełna nieprzychylności i odrzucająca swoją perfidnością.
„Nie, nie, nie, wyrażę się na ten temat. Nie skomentuje tej jednopartówki” – pisali
„Buahahahahha, co to ma być”,” Księciem nie jestem, więc czytać nie będę” – byli opryskliwi i krzywdzący.

Ale przecież to tylko nowa forumowiczka. To tylko człowiek bez pozycji.
Niestety, to nie Bill Kaulitz.


* fragment opowiadania Żyrafy "...bo życie jest jak bumerang"
Źródło: thpoland.fora.pl/a/a,5008.html