Start JUTROBiblioteka Wojewódzka w Warszawie ul Biuro Finansów Oświaty Warszawa Biuro paszportowe-warszawa Centrum Biuro podróży Odyńca Warszawa Biura Pośrednictwa Pracy w Warszawie Biorezonans rzucenie palenia Warszawa Biura paszportowe Warszawa adresy Biuro rachunkowe warszawa praga Biuro podróży Itaka w Warszawie Biologia Uniwersytet Warszawski progi jakom mam szybkosc internetu
Dyplomato C5 82ki
Korzysci płynące z członkostwa Polski w Uni
najwieksze kluby fitness w krakowie
 

JUTRO

Temat: 3-LETNIE DZIECKO MA GUZA MÓZGU
3-LETNIE DZIECKO MA GUZA MÓZGU
Moja bratanica ma nieco ponad 3 latka. Kilka dni temu
wykryto u niej w mózgu guza. Wcześniej dziewczynka skarżyła się na
ból głowy, od niedawna też nosi okularki, z uwagi na pogarszający
się wzrok i zeza. Wstępna diagnoza lekarska stwierdziła, iż guz
jest położony w bardzo niedogodnym do operacji miejscu. Niestety
nie posiadam pełnych wyników badań (jedynie informacje pochodzące z
rozmowy telefonicznej), jednak brat mój był już w Centrum Zdrowia
Dziecka w Warszawie - gdzie lekarze podtrzymali tezę o niemożności
wykonania operacji usunięcia guza i zaproponowali szukanie i
zastosowanie leczenia onkologicznego, czyli najprawdopodobniej
chemioterapię i naświetlania. Lekarze prowadzący dziecko starają się teraz
znależć właściwy oddział, który podjąłby leczenie.
Prawdopodobnie guz uciska już rdzeń kręgowy, być może też wrósł już w niego.
Niemożliwe jest chyba jego dokładne zbadanie i określenie rodzaju, z uwagi na
ryzyko wykonania biopsji. Konieczne jest jego usunięcie, gdyz może nie
wystarczyć leczenie hamujące jego rozwój.
Niestety nie posiadam pełnej wiedzy na ten temat. W obecnej sytuacji
poszukujemy, w rodzinie i nie tylko, wszelkich możliwych informacji i
rozwiązań, przeróżnymi drogami.
Jeśli ktoś zna podobny przypadek, słyszał o takim, zna jakiekolwiek osoby,
instytucje i adresy mogące pomóc w leczeniu - bardzo proszę o pomoc.
Bardzo proszę o przekazanie, jak najszybciej i jeśli to tylko możliwe jak
najszerszych informacji na temat sposobów leczenia (operacyjnego i
nieoperacyjnego, w miarę możliwości) takich guzów oraz rehabilitacji.
Z góry serdecznie dziękuję za wszelką pomoc.
hanya

p.s. Proszę kierować informacje, jeśli to możliwe, również na adres:
hanya@gazeta.pl


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,63,3567017,3567017,3_LETNIE_DZIECKO_MA_GUZA_MOZGU.html



Temat: 3-letnia Agnieszka ma guza mózgu
3-letnia Agnieszka ma guza mózgu

Moja bratanica Agnieszka ma nieco ponad 3 latka. Kilka dni temu
wykryto u niej w mózgu guza. Wcześniej dziewczynka skarżyła się na
ból głowy, od niedawna też nosi okularki, z uwagi na pogarszający
się wzrok i zeza. Wstępna diagnoza lekarska stwierdziła, iż guz
jest położony w bardzo niedogodnym do operacji miejscu. Brat mój był już w
Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie - gdzie lekarze podtrzymali tezę o
niemożności wykonania operacji usunięcia guza i zaproponowali szukanie
(niestety na własna rękę, bo żadnych propozycji nie podali) i
zastosowanie leczenia onkologicznego, czyli najprawdopodobniej
chemioterapię i naświetlania.
Prawdopodobnie guz uciska już rdzeń kręgowy, być może też wrósł już w niego.
Niemożliwe jest chyba jego dokładne zbadanie i określenie rodzaju, z uwagi na
ryzyko wykonania biopsji. Wynik badania rezonansem magnetycznym mówi m.in.:
"w obrębie mostu widoczny jest hiperintensywny obszar,(...) który ulega
intensywnemu pierścieniowatemu wzmocnieniu, przyśrodkowo z tworzeniem się
wzmacniającego się guza, wymiar zmiany 22x25x20mm.(...)W różnicowaniu
uwzględnić haemangioblastoma oraz gwiażdziaka".
Wg lekarzy konieczne jest jego usunięcie, gdyz może nie wystarczyć leczenie
hamujące jego rozwój.
Niestety nie posiadam pełnej wiedzy na ten temat. W obecnej sytuacji
poszukujemy, w rodzinie i nie tylko, wszelkich możliwych informacji i
dostępnych metod leczenia, przeróżnymi drogami.
Wyniki badania widziano już w CZD, teraz będą diagnozowane w Lublinie - u
prof. Trojanowskiego, w Warszawie ,jak również w szwedzkiej klinice.

Jeśli ktoś zna podobny przypadek, słyszał o takim, zna jakiekolwiek osoby,
instytucje i adresy mogące pomóc w leczeniu - bardzo proszę o pomoc.
Bardzo proszę o przekazanie, jak najszybciej i jeśli to tylko możliwe jak
najszerszych informacji na temat sposobów leczenia (operacyjnego i
nieoperacyjnego, w miarę możliwości) takich guzów oraz rehabilitacji.
Z góry serdecznie dziękuję za wszelką pomoc.

p.s. Proszę kierować informacje, jeśli to możliwe, również na adres:
hanya@gazeta.pl






Jeśli, ktoś coś wie, proszę o kontakt.
pozdrawiam, hanya




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,46,3584123,3584123,3_letnia_Agnieszka_ma_guza_mozgu.html


Temat: NASZE HISTORIE
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
attenna11 01.09.06, 19:22 Odpowiedz
Moja historia jest bardzo krótka. Mama ma cukrzycę, stara się o
sanatorium,robi
rutynowe badania, lekarzowi nie podba się echo serca, kieruje do
szpitala. Po
24 godzinnym pobycie pod monitoringiem serca , dodatkowo
gastroskopia....bo
mamę coś boli przy przełykaniu wypis z "guzowate zmiany w przełyku
brak dojścia
do żołądka" i wskazania "mierzyc ciśnienie dwa razy dziennie ,
zapisywa w
zeszycie samokontroli".Nic więcej. Prwatna wizyta u gastrologa bo
objawy bólu
przy przełykaniu się nasilają. Badania od gastrologa....Markery ,
RTG,
tomograf.....lekarz pierwszego kontaktu stwierdził , że nie
potrzebnie bo jest
guz ale to sie leczy tabletkami......Badania wychodzą złe. Mama ma
operację.
Otwierają i zaszywają. Zakładają rurkę do żoładka....jest przez nią
karmiona...Wszystko szybko i nagle od połowy lipca. Jest to
nowowtwór
złośliwy...jaki jeszcze nie wiem....czekamy na badanie
histopatologiczne. Nie
było co wycinac, z tego co powiedział lekarz raczej chemia nic nie
zdziała..tylko pogorszy. Powiem wam tylko tyle, że mam olbrzymia
ochotę iśc do
tego lekarza pierwszego kontaktu i poprosic go aby tymi tabletakmi
wyleczył
mają mamę. Mama o tym nie wie, o tym , że to rak , że złośliwy....ja
nie wiem
co dalej nie wiem jak życ nie wiem po prostu nic i bardzo się
boję.Nie smierci
nie opieki boję się zycia , że już nie bedzie takie samo jak było.
jak sobie
poradzic z tą bezsilnością. Jak zyc? Czy jest jeszcze
nadzieja........???
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
pdragun 18.10.06, 14:01 Odpowiedz
O to historia mojej mamusi która zmarła niecałe 6 miesięcy temu.
Bole reki lewej
tak od łopatki prominiujace do dłoni. Lekarz pierwszego kontaktu
zrobił zdjęcie
zdjęcie barku i nic. mama jest faszerowana lekami przeciwbolowymi,
przeciwzapalnymi ale nie jest lepiej wrecz przeciwnie coraz gorzej.
Bol
uniemozliwia mamusi normalne funkcjonowanie. Mama była odporna n ból
bardzo ale
to zaczyna byc nie do zniesienia. Wkońcu decyzja po 4 miesiącach
tomografia
kregosłupa górenj cześci i szyjnego. Wynik mała przepuklinka na w
odcinku
szyjnym i jakiś wyrostek kostny kóry byc może ucisjkając na spol
nerwowy w braku
powoduje bol. Leki przeciwbolowe i rehabilitacja masaże u znanego
rehabilitanta.
On mówi że juz nie powinno bolec a boli wkońcu wycieczka do
Bydgoszczy bo tam
najlepiej operowac kregosłup szyjny. Pan profesor robi tomografie
oglada przez 2
godziny po czym pada termin operacji 25 grudnia 2005. Wyznaczył
lecznie lekami
przeciwzapalnymi typu ketoanl nawet doszło już do tramalu. Mamusia
bardzo się
meczy bol jest nie dozniesiania dzwonimy i udaje sie przełozyc
operację na 25
pazdziernika( dzień 30 rocznicy slubu moich rodziców). Tata jedzie z
mamą 24
pazdziernika do Bydgoszczy ja nie mogę bo musze zając ise bratem w
domu. am
robią rutynowe badani tuż przed operacją rtg klatki piersiowej
wykazuje guz na
lewym płucu.Operacji nie bedzie. Zaraz biopsja tomograf całego
ciałai niestety
pada diagnoza rak niedrobnokomorkowy płuca lewego naciekajacy splot
barkowy
żebra i tetnice podobojczykowa nieopoeracyjny zaawnasowanie IIIA.
Koszmar
najpierw radioterapia w Bydgoszczy aby zmniejszyc bol tzw palitaywna
duzo
naswietlań morfina coraz wieksze dawki mamusia coraz gorzej to
znosiła. Po 30
answietlaniach czuje sie lepiej nowa siła w nią wstapiła bo nie
odczuwa bolu ma
tak ustawione leki i ta radioterpaia pomogła. Powrót do Warszawy
styczeń 2006
pierwsze chemie. Mamusia przeszła 2 i niby poprawa guza w płucu juz
prawie nie
ma radosć huraaaaa. niestety nie długo po drugiej chemii bole w
lędżwiowej
czesci kregosłupa tomograf i nic niestety pogarszający się stan
mamusia słabła
wymiotowała nie jadła. W ciągu tygodnia zmarła.Okazało się że miała
przerzuty
najprawdopodobniej do kregosłupa i do mózgu. Bol cieprienie mamusia
miała 56 lat
zmarła dokładnie 6 miesięcy od daty diagnozy 27 kwietnia2006 roku a
ile
wczesniej wlaczyła zbolem niewiadomogo pochodzenia około roku.
Koszmar.
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
magda2123 04.11.06, 17:40 Odpowiedz
W naszym przypadku wszystko zaczęlo się od bólu brzycha i
wymiotów ,pojechaliśmy do szpitala,lekarze stwierdzili że to atak
woreczka
żłciowego . Potem zabieg,mama po operacjii szybko wracała do
zdrowia,wróciła do
domu. Potem rutynowa kontrola,lekarz powiadamia że wyniki
chistopatologignie
nie są dobre. Mama znów trafia do szpitala mimo iż dobrze się czuła.
Kolejna
poeracj wycięto kawałek wątroby i węzły chłonne. I znowu powrót do
domu zaczyna
sie normalne życie .Wszyscy cieszyliśmy sie że najgorsz jest już za
nami i
teraz będzie tylko lepiej. Mama regularnie chodziła na wizyty do
poradni
onkologiczniej, miała wykonywane badani. Za każdym razem kiedy
wracała
czekaliśmy wszyscy zniecierpliwieni.A ona mówiła że wszystko ok.
Minął rok jak mama miała pierwszą operacje,a po nim kolejne miesiące.
I zaczynają się jakieś dziwne bóle, z dnia na dzień coraz mocniejsze.
Jedniak badania są dobre lekarze rozkładają ręce mówią że to napewno
zrosty.
mijają kolejne tygodnie konsultacji. Mama trafia do szpitala z
powodu wyymiotów
i biegunki. I znowu zaczynają się badnia.Które niesą
jednoznaczne,mame wypisują
ze szpitala, amy szukamy pomocy na własną ręke.
Aż trafimy do Warszawy od kliniki onkologicznej na Banacha, i tam
zapada
diagnoza:
GUZ WĄTROBY
Przestrzegam wszystkich nielekceważcie tych najlżejszych objawów
jakiej kolwiek
choroby i jakich kolwiek bóli, bo czasami jest już zapózno żeby się
wyleczyć.
My się niepoddajemy szukamy jakiegoś rozwiązania,leczymy ból który
jest
najgorszy, i żyjemy nadzieją bo to ona umiera ostatnia!!


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,87357761,87357761,NASZE_HISTORIE.html