Start JUTRObiopsja wątroby gdzie robić Warszawa Biopsja mammotomiczna usunięcie guza biopsja torbieli wielokomorowej piersi Biopsja węzła chłonnego pachwinowe biopsja wątroby prywatnie Warszawa biopsja węzeł chłonny pachwiny biopsja kanalika mlekowego w piersi biopsja wynik duzo bialka biopsja guza mózgu Warszawa biopsja torbielą na wątrobie cleoni kinkiet caspe 40 pelny
lahka muza
toshara 1 7 czy 1 8
levar burton
webpralki przemyslowe poznan
 

JUTRO

Temat: Kieszonkowy wykrywacz raka


Trzynaście zespołów polskich naukowców wspólnie konstruuje urządzenie wielkości pudełka zapałek, które pomoże lekarzom w szybkim i tanim diagnozowaniu nowotworów.

Prof. Paweł Kafarski z Politechniki Wrocławskiej jest chemikiem, a dr Waldemar Balcerzak chirurgiem. Obaj mieszkają we Wrocławiu i znają się od lat. Pewnego dnia rozmawiali o problemach z wykrywaniem nowotworów i tak zrodził się pomysł skonstruowania chipu diagnostycznego. Dziś w projekcie tworzenia "kieszonkowego wykrywacza raka", który koordynuje prof. Kafarski, bierze udział 13 zespołów naukowców. Prace będą finansowane z programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka" na lata 2007-13. Wartość grantu to 6,5 mln euro.

Droga na skróty

Nowotwory złośliwe atakują każdego roku w naszym kraju ok. 120 tys. osób; 90 tys. z tego powodu umiera. Raka można jednak pokonać, o ile zostanie on wcześnie wykryty. W Polsce droga do prawidłowej diagnozy - wizyty u specjalistów, pobranie podejrzanej tkanki i zbadanie jej przez histopatologa - jest niestety często bardzo długa.

- Dzięki chipowi byłaby krótsza, bo już lekarz pierwszego kontaktu mógłby postawić wstępną diagnozę: "tak, podejrzewam raka" lub "nie, wszystko jest w porządku". Lekarz kierowałby pacjenta bezpośrednio do szpitala na badania histopatologiczne - wyjaśnia dr Balcerzak, który na co dzień pracuje w szpitalu klinicznym wrocławskiej Akademii Medycznej. Co ważne, detektory mają być tanie, jednorazowe, więc mógłby być w nie zaopatrzony każdy gabinet lekarski.

A jak ma działać nowe urządzenie?

Nowotwory powstają, gdy w prawidłowych komórkach dochodzi do mutacji pewnych genów. Nieprawidłowe komórki, jeśli nie zostaną zniszczone przez układ odpornościowy, zaczynają się mnożyć, tworząc armię, która zaburza prawidłową pracę zaatakowanych tkanek. Najgroźniejsze są te, które przemieszczają się z krwią lub limfą do innych części ciała, atakując kolejne narządy i doprowadzając do śmierci. Tak właśnie zachowują się komórki nowotworów złośliwych.

W stworzeniu detektora raka badacze chcą wykorzystać to, że w zdrowej i nowotworowej tkance zachodzą inne procesy biochemiczne. - Chip ma te różnice wychwycić - wyjaśnia prof. Kafarski. Gdy nowotwory się tworzą, wzrasta aktywność niektórych enzymów rozkładających białka. - Aktywność tego typu enzymów w tkance zdrowej i nowotworowej można porównać, stosując związki chemiczne, które się zabarwią lub zaczną świecić. Kilkaset takich związków - nazywamy to biblioteką - trzeba osadzić na płytce ze szkła, celulozy lub metalu. I wystarczy śledzić, jak wybarwiają się pod wpływem badanej tkanki, dając charakterystyczny, różnokolorowy obraz. Wyniki pierwszych prób są bardzo obiecujące - mówi prof. Kafarski.

Innym sposobem jest wykrywanie markerów nowotworowych, czyli charakterystycznych substancji, których obecność w tkance lub surowicy krwi może wskazywać na proces nowotworowy. Zespół naukowców z Uniwersytetu Wrocławskiego do odróżniania komórek zdrowych od chorych chce wykorzystać też łatwo zmieniające się białka wirusów, które mają zdolność rozpoznawania komórek nowotworowych w podobny sposób, jak robią to przeciwciała naszego układu odpornościowego. Chemicy mogą stworzyć bibliotekę takich białek i wykorzystać je w chipie.

Test rakowy w każdym domu?

W "wykrywaczu" zostanie wykorzystana najbardziej skuteczna ze wspomnianych wyżej metod. Choć niewykluczone, że uda się skonstruować urządzenie, które połączy kilka z nich. - Wtedy prawdopodobieństwo prawidłowej diagnozy wzrośnie - mówi prof. Kafarski. Oczywiście chip będzie musiał reagować na wszystkie typy nowotworów. Na razie naukowcy prowadzą eksperymenty z tkankami pobranymi od chorych cierpiących na raka jelita grubego i tarczycy.

Do testu lekarz będzie musiał pobrać próbkę komórek z podejrzanego miejsca i - dla porównania - ze zdrowej tkanki pacjenta. Bez kłucia na razie więc się nie obędzie, ale jak zapewnia dr Balcerzak, można opracować taką formę biopsji, żeby mógł ją przeprowadzić nawet lekarz rodzinny.

Polscy naukowcy nie ukrywają, że ich marzeniem jest stworzenie wykrywacza, który będzie można kupić w każdej aptece. - Byłoby pięknie, gdyby się dało go uprościć tak, by był w stanie wykryć nowotwór tylko dzięki analizie krwi lub moczu. Problem w tym, że w początkowej fazie choroby towarzyszące jej zmiany w organizmie są bardzo trudne do uchwycenia. Nasz chip musiałby być niezwykle czuły, by je namierzyć - wyjaśnia prof. Kafarski.

W projekcie biorą udział badacze z: Politechniki Wrocławskiej, Politechniki Łódzkiej, Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Opolskiego, Akademii Medycznej we Wrocławiu, Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach, Centrum Biologii Medycznej PAN w Łodzi, Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu
Źródło: cafemirenium.kylos.pl/viewtopic.php?t=5227