Start JUTRObiopsja tarczycy ile trzeba czekać na wynik biopsja tarczycy ile się czeka na wynik biopsja wątroby gdzie robić Warszawa biopsja tarczycy ile się czeka wynik biopsja tarczycy dwa tygodnie biopsja tarczycy źle się czuję biopsja tarczycy guzek koloidowy Biopsja mammotomiczna usunięcie guza biopsja torbieli wielokomorowej piersi biopsja tarczycy kiedy robić numer 1872
budowa hotelu w bukowinie tatrzanskiej
sen
rubik melodie na telefon
 

JUTRO

Temat: Zwiazki mieszane czyli mezowie obcokrajowcy:)
Suzzy - baw sie dobrze :) i mam nadzieje ze to jednak nie okres albo taki mikro-mini

Mamo Sloneczka - ja nie na urlopie ale jakos malo mam do pisania a jak juz to od wczoraj niefajne wiadomosci. Jonathan byl w szpitalu na biopsji bo ma powiekszone wezly chlonne w pachwinach , rozmaz z pierwszego pobrania wyszedl nie taki jak trzeba wiec od razu pobrali wiecej probek z drugiego do szczegolowych badan. Mam nadzieje ze wyniki i z rozmazu i z krwi beda juz w piatek no i ze to tylko jakas infekcja a nie cos gorszego. Generalnie Jonathan czuje sie dobrze ale wiadomo wezly chlonne nie powiekszaja sie ndaremno a organizm cos probuje zwalczyc.

Ugotowalam dzis pierwsza marchewke sama do Michaeli ... podeszla do niej lekko nieufnie bo pachniala inaczej niz ta sloiczkowa ale juz po chwili zajadala sie jak szalona :)
Źródło: parenting.pl/showthread.php?t=249



Temat: Guzek na piersi - wątek zbiorczy!
Dot.: Guzek na piersi - wątek zbiorczy!
  Hej dziewczyny :)

moj guz jest wprawdzie pod pacha ale tez mnie denerwuje. Mam go juz ponad 4 msc, jestem po biopsji w marcu chca bo nie wiedza co z nim zrobic:eek: biore juz kolejne antybiotyki (skonczylam na toksoplazmoze i dzis powidzano mi ze jednak mam dalej na to brac ). Ja nie chce zeby oni wycinali mi wezly chlonne jesli nie widza dlaczego powstal guz.Tym bardziej ze wyczulam kolejny na pachwinie ale jeszcze nie mowilam lekarzom, powiem na usg 3 marca bo moze to nie jest zwiazane z tym pod pacha. Dodam ze dzis lekarz powiedzial ze te moje biegunki, schudniecie 8 kg i podejrzenie ze to ze wzgledu na chorobe jelit moze byc myle bo jednak moze miec to zwiazek z guzami. Tylko ze ja schudlam juz ponad 6 msc temu. Czy ktoras miala podobna sytuacje?
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=126031


Temat: Powiększone węzły chłonne u małego dziecka; biopsja
Droga Salome!
Nie jestem żadnym ekspertem w dzidzinie medycyny, ale postaram się w jakiś sposób dodać Ci otuchy, a mianowicie opisując swój przypadek sprzed kilku lat.
Otóż mam 21 lat i miałam powiększone węzły na szyi z obu stron, tylko że z lewej były większe (coś około 2 cm). Oczywiście poszłam do prywatnego lekarza. Przebadał mnie, zważył, no i podejrzewał chłoniaka (czyli raka). Jeszcze w ten sam dzień skierował mnie na biopsję cienkoigłową. Polega ona na pobraniu materiału z powiększonego węzła, czyli na swoistym wkłuciu igły w węzeł na szyi. Żadnego znieczulenia nie trzeba. Proszę się nie obawiać, odczuwalne jest tylko jak zwykłe ukłucie komara. Po tym zabiegu czekałam parę tygodni na wyniki. Jak się doczekałam to powiedzieli, że to prawie na 100% rak (ziarnica złośliwa), ale trzeba jeszcze pobrać wycinek histopatologiczny czy jakaś tam punkcja szpiku (już nie pamiętam). Na szczęście nie miałam tych okropnych badań, bo poszłam do znanego bardzo lekarza nie tylko w Polsce, do którego przyjeżdżają nawet ludzie z Niemiec. On wykluczył raka i kazał sie zgłosić do specjalisty hematologa. Tamten też wykluczył i kazał co tydzień robić badania krwi przez dłuższy czas, no i wyszło, że mam anemię i "tylko" ostre zapalenie węzłów chłonnych i nie tylko na szyi. USG jamy brzusznej wykazało nawet powiększoną śledzionę i inne węzły - także pod pachami w pachwinach, w okolicach uszu i paru innych miejscach (praktycznie w całym ciele). Więc od razu mówię: proszę nie panikować, bo podejrzenia, a nawet "rakowe"diagnozy mogą być mylne. Ale powiem szczerze, że to cholerstwo za mną się ciągnie do dziś, bo będąc za granicą jakiś czas temu w okolicach obojczyka (tuż przy szyi) wyskoczył mi węzeł wielkości KURZEGO JAJA!!! Przyjmowałam antybiotyki przez 2 tygodnie i było po wszystkim. Ale się rozpisałam.
Moja rada: przestawić się na optymistyczne myślenie i od razu udać się do dobrego specjalisty hematologa. On zleci odpowiednie badania i przepisze odpowiednie leki. Proszę być dobrej myśli.
Źródło: forum.brodnica24.info/viewtopic.php?t=3545


Temat: Guz sutka u 14-letniej suni
uffff... Nie ma przerzutów w plucach...
:modla: :angel:

Dr Nizołek pomacał guzki i już na samym poczatku stwierdził, że od guzków takiej wielkości do przerzutów to jeszcze kawałek drogi jest :D
Bo najpierw sa przerzuty do kolejnych gruczołów, potem do węzłów chłonnych, a dopiero potem gdzie indziej.
Na szczęście po wycięciu guzów i wysterylizowaniu, następne ewentualne nowotwory rosną dużo wolniej.

Niestety płuca nie są ok - te cholerne nacieczenia... :(
I przez to suka będzie miała zwykłą narkozę, a nie wziewną. Bo do wziewnej potrzeba by było asysty super znającego się na rzeczy anestezjologa, a i tak w tej sytuacji ryzyko by istniało większe, niz przy narkozie tradycyjnej. A serce na szczęście jest ok, tzn. mogłoby pracować ciut szybciej, ale nie jest to żadna choroba, raczej lekka niedyspozycja, więc nie ma przeciwskazań do narkozy tradycyjnej.

Narkoza będzie wieloskładnikowa, a więc ponoc najbezpieczniejsza z dożylnych, sucz będzie zaintubowana, a zabieg nie powinien trwac dłużej niż godzinę - półtorej...

Chirurg uznał, że zdjęcie RTG jamy brzusznej nie jest konieczne, bo w tym stadium przerzuty tam sa mało prawdopodobne, a wyniki badania krwi Sabina miała w jak najlepszym porządku.
Nie będzie tez histopatologii (chyba, że sie uprę), ponieważ wyniki biopsji są jednoznacze i szczegółowe - rozpoznano juz przecież rodzaj nowotworu.

Wyciachane zostaną czwarte i piąte gruczoły i węzły chłonne w pachwinie. No i sterylizacja na dokładkę. Najpierw usunięie gruczołów po jednej stroie, a podczas kolejnej operacji - po drugiej, za kilka tygodni.

Będziemy sie kroić w czwartek, za tydzień. Start o 18.45...

:drinking:
Źródło: dogomania.pl/showthread.php?t=8756


Temat: Moja walka o Mnie.....
Życie......
  Nikt nie obiecywał że będzie lekko ale......
Masa rzeczy zwalila mi się z poczatkiem roku na głowe, nie wiem jaki będzie ten rok chyba nieciekawy.....
Tata mój ma nowotwór prostaty, moja córka też badana jest onkologicznie jest po biopsji węzła chłonnego w pachwinie, w zakładzie pracy sytuacja straszna z mojeg dzialu zwalniają 25 osób , codziennie jestem w napięciu i stresie.
Psychicznie ze mną nie jest żle o dziwo, leki jednak działaja, jakoś sobie z tym radze albo tak mi sie wydaje, nie wiem jak to wytłumaczyć , jakoś racjonalnie staram się sobie wszytko tłumaczyć i podchodzić z dystansem nie powiem jest to trudne ale duzo spokoju jest we mnie, natomiast jednak na całe to napięcie reaguje moje ciało i nerwica daje o sobie znać w postaci duszności, zawrtów głowy, bóli głowy, lęków i to jest wyczerpujace i utrudnia mi życie. Dostałam dodatkowe tabletki od psychiatry na wypadek gdyby lęki i objawy były niedozniesienia, skożystałam narazie z jednej, po biopsji Karoli to było straszne przezycie, w sobote bedą wyniki mam nadzieje że to nic groźnego.....
Podsumowujac trzy miesiace mojego leczenia jestem naprawde zadowolona z efektów, ja dzis i ja 3 miesiace temu to dwie różne osoby, patrze na siebie duzo dużo przychylniej, mam dużo wiecej woli walki, pewności siebie i miłości w sobie. Wiele sytuacji mnie jeszcze przerasta i wielu swoich ulomności się niepozbędę ale jestem w stanie sobie to wytłumaczyć i ucze się z tym żyć.
Ciężko lekko żyć......

P.S. Madziu dziękuje za dobre słowo, i nie rób sobie żadnych wyrzutów Ty mialaś mase swoich problemów i Wielka z Ciebie kobieta znioslaś wszystko a teraz to juz bedzie tylko dobrze, z gęsia skorką patrzyłam na zdjęcie Twojego skarba dbajcie o siebie a ja wspomoge was dobra myślą i :Kciuki:
Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=177620