Start JUTROBiznes plan plan produkcji biznesplan przykłady gospodarstwa agroturystycznego biznes plan gospodarstwo rolne biznes plan sklepu przykład Biznes plan podmiotu turystycznego biznes plan zakład fryzjerski biznes PRZYCZEPA gastronomiczna kurczak Biznes plan agencji pracy biznes plan sklepy spożywczego biznes plan przykłady Drukarnia cleoni kinkiet caspe 40 pelny
lahka muza
toshara 1 7 czy 1 8
levar burton
webpralki przemyslowe poznan
 

JUTRO

Temat: Pacific Northwest Swimming Pool
- Ale ja się nie znam. - jęknął szukając w wampirzycy ratunku - Ja ci mogę powiedzieć jakie gatunki będą popularne i kto wydaje płytę w tym roku, ale nie to który biznes plan jest bardziej wartościowszy. Bo czym to by się różniło gdybym wszystkie wydatki spisywałby sobie w jednym notesie i później podliczył? Na to samo by wyszło. Poza tym jak można przewidzieć jakie zyski będę miał po pięciu latach. Po takim czasie z No Name może już nic nie być, albo może to być jeden z najbardziej. - on wolał na 'żywca'. wziąć się za to, starać się i sprawdzając czy się opłaca czy nie. Z reguły nie miał zaufania do planów ani pomysłów bo wiedział że wszystko może spalić na panewce. To odnosiło się również i do niego, bo wiedział że porywał się z motyką na słonce, ale do swojej zaradności miał więcej zaufania niż do 'przepisu na udany biznes' stworzonego przez kogoś. Pokiwał głową analizując słowa Elizabeth. Miała na to dobre spojrzenie. Do niego, do tego że stał się niejadkiem rodzice już się przyzwyczaili a w Lizzy mogli by faktycznie coś smacznego wmuszać szczególnie Caren - Nie. W porządku, to zrozumiałe. Nie mam ci nic za złe. Powiem ci tylko że nie gryzą choć kiedy jestem obok nich to wygląda całkiem inaczej. W porządku. Możemy do rodziców wpaść wieczorem jak pozałatwiamy tutaj wszystko. W zasadzie mógłbym też nawiedzić rozgłośnię. Ravitz w weekendy jest tak zajęty że ponoć zgadza się na wszystko byle mieć chwilę, to... - przekrzywił głowę zastanawiając się czy warto iść do mężczyzny i prosić się o urlop. Było warto bo przecież nie straciłby nic, jedynie trochę czasu - A która nie lubi w jej wieku fleszy? Ale za chomiki? Karnet na zabieg w salonie piękności? - za dużo - Proponuję jakąś ładną szmatkę. - stwierdził kiwając głową by utwierdzić się w tym co powiedział - Chcesz jej dać okazję do poplotkowania? Poczekaj niech tylko cię zobaczy, znów się będziesz stresowała kiedy zacznie wymyślać. Miałaby już podstawy... - mruknął z uśmiechem całując Elizabeth. Chyba za punkt honoru obrał sobie nagminne podpuszczanie wampirzycy, nie żeby cieszył się z tego jak musiała później się w sobie zbierać, bo sam wiedział że nie było to nic przyjemnego. Mimo wszystko z ramion nie za bardzo chciał jej wypuścić a pocałunku nie wyobrażał sobie przerwać.
Źródło: twilightrpg.fora.pl/a/a,3587.html



Temat: Pacific Northwest Swimming Pool
- Ale ja się tak troszeczkę znam. - odpowiedziała. W końcu na studiach podstawy ekonomii i administracji miała. Co prawda zawsze zachodziła w głowę po jaką cholerę informatykowi była znajomość analizy tych cyferek i te chore wykresy, ale dzięki temu wiedziała czego powinna szukać. Poza tym naczytała się ostatnio w wolnych chwilach tyle materiałów na ten temat, że spokojnie chyba by mogła się pokusić o to, by własny biznes plan ułożyć. Chociaż wolała się z tym nie wychylać, żeby potem nie było na nią jakby coś poszło nie tak. - I dobrze. - pokiwała głową z aprobatą - Ty będziesz potem tym wszystkim dowodził mój Kapitanie. Pozwól, że wpierw odpowiedni okręt dostaniesz. - mruknęła z uśmiechem.

- I wcale by na to samo nie wyszło. Bo Ty byś to stworzył na łapu-capu. Bez rozeznania się w rynku i bez przygotowania sobie wszystkiego odpowiednio. - wyszczerzyła się w uśmiechu - Jak Ty chcesz solidny dom wybudować jak fundamenty byś z klocków Lego chciał składać, co? - tym razem pokręciła z dezaprobata głową, chociaż cały czas się uśmiechając. - Grunt to dobra podstawa mój drogi. - powiedziała z przekonaniem pukając palcami w jego obojczyk.

- Okej. - zgodziła się. - To wieczorem do Twoich rodziców. Tylko zadzwoń może do nich wcześniej i uprzedź, że będziesz. Że będziemy. - poprawiła się zaraz uśmiechając się do chłopaka. Fajnie tak było mieć jakąś rodzinę. Nawet i czyjąś, ale mieć rodziców. Chociaż Elizabeth za bardzo się jakoś nie utożsamiała z tym, żeby miała być jej częścią, to jednak miło jej było i cieszyła się, że chłopak miał jeszcze taką możliwość. Chciała, żeby jak najczęściej ich widywał, póki jeszcze może i dopóki jest to dla nich w ogóle wykonalne. Wiedziała, że za kilka lat będą się musieli z nimi pożegnać i więcej ich nie widzieć, więc chciała aby Roy ten czas maksymalnie wykorzystał.

- No nie... To nie były chomiki. - była gotowa bronić swego zdania. Ona sama chciała dziewczynie podziękować, bo bez niej nie stałaby tu właśnie z chłopakiem - Dzięki niej mogłeś do mnie przyjechać. To nie jest tego warte? - rzuciła forsując swój punkt widzenia. Roześmiała się słysząc jego pewność co do tego, ze jego siostra ją obskoczy. - Spoko. Przyjmę to z godnością. - stwierdziła - Przynajmniej się postaram. Chyba, że mnie zastrzeli jakimś pytaniem znowu, to wtedy... Cóż. Przekupię ją czymś i będzie git. - orzekła marszcząc nos z wyrazem triumfu spowodowanego kolejnym jej genialnym pomysłem.

Jego pocałunek znów przerwał jej kolejne gdybania. Coraz ciężej im obojgu było przerywać bliskość swych ust. Poddała się jego wargom ulegle, panując jeszcze póki co nad sobą. Jednak z każdą chwilą było coraz trudniej się oderwać od niego. Chcąc jakoś zburzyć spokój ich myśli okręciła się wraz z nim znajdując się po chwili na miejscu, gdzie od dopiero co stał, plecami do ściany. Czując ciepłe strugi wody spływającej spod prysznica, robiło jej się jeszcze bardziej gorąco. Dłoń z jego piersi przesunęła się na jego ramię, głaszcząc mokrą od wody skórę.

Igrał z nią. Doskonale sobie zdawała z tego sprawę. Pomimo tego, że musiała walczyć z sobą, by postarać się przerwać w odpowiedniej chwili, odroczyła jeszcze na moment to, pociągając ze sobą chłopaka w stronę ściany, którą miała za plecami. Ciężko było sobie odmówić jego ust. Zatopiła się w pocałunku z przyjemnością, dotykiem odkrywając jego skórę. Z każdą chwilą coraz bardziej się zapominała. Dla ostudzenia się, nie chcąc za szybko odrywać swych warg od pocałunku, zaczęła odliczać w myślach baranki. Jednak zaraz stwierdziła, że te zwierzątka kojarzą jej się z miękkim runem, runo z ciepłem a ciepło z gorącem skóry chłopaka.

Wszystko się ze sobą zapętlało. Nie chcąc już dłużej zwlekać i bojąc się, że się nie opanuje za chwilę, sięgnęła ręką za siebie, przekręcając gałkę wody. Lodowaty strumień popłynął na nich oboje studząc dość skutecznie różnicą temperatur ich rozpędzone emocje.
Źródło: twilightrpg.fora.pl/a/a,3587.html